WGLĄDY „Nasłuchiwanie Nowego Świata”

Z ciepłem Catuaby

30 XII 2017 r., pierwsze słowa w zeszycie Wdech i Wydech (zakończonego 5 I 2020 r.)

To gdzie jesteś, jest tam gdzie jesteś.

Uspokaja i dopełnia rytm oddechów, czucia życia, pęd myśli, z których wyłączenie czasem bywa nawet nieopłacalne. Wśród dźwięków muzyki tworzonej głosem Tuviańskiej Szamanki, dojrzałam te myśli i z boku na nie patrząc – tymi dźwiękami w nie uderzałam. One wnet rozsypały się, oczyszczając swe znaczenia, cicho i w radosnym wręcz nastroju – a przecież były w nich i smutki i żale i ogólne chęci przestawiania wydarzeń po swojemu.

To wszystko będąc sobie dalej, obok mnie, straciło mą uwagę i zaczęło się układać w proste baśnie i subtelie.

Gdy wspominam ów dzień, wieczór w zasadzie, koncertowy i treściwy w rytmy i światła rzucane na myślokształty, czuję nostalgię, ale też satysfakcję, że oto widzę je, jestem obok tworów własnych, jak gdy piszę mając historie niczym drugie życie do zaglądania w nie, podsycania jego ułamków. Nie pragnę jednak oddzielenia, tat twam asi wszakże. Tylko twórcze naddawanie owym nie-do-końca-swoim-myślom światła dalszego zrozumienia, porozumienia z przyszłą naturą świata.

Jaki rodzaj mutacji nas czeka?

Bardziej w siebie, w swe indywiduum i idee już odkształcone, pełne dźwięcznej świeżości, zasilane Natury darami, wdechem i wydechem prostym.

gribnikof

C H A T A /powitanie roku 2018/

Oczy moje. Twoje. Nasze. Świata.

Planety

patrzą

i czując myślą w czas

niepamiętnych zdarzeń

Słów bez liku

ćmiących się

wiązek światła

i ć y b

nabiera nowych znaczeń

ale są one jakby

zagnieżdżone w materii

jak to w sumie, co zaiskrzy między światonazw naroślami

~~*~~

Muzyka sfer otuliła ciało, ugościła je na tym wieczności statku kosmicznym, co na światy wyglądał poprzez konary drzew. To miejsce pamięcią ponadczasową otoczone jakoś prosi, przywołuje, o ochronę – I ją daje. Lot spokoju. Dłonie tylko Tańczą, w radosnym pląsie rodzina zatopiona – I poznanie siebie, co nas w nowe wglądy i kreacje prowadzi.

~~*~~

Wdech i wydech. Tak to brzmi. Jak nieustające granie w ciszy oddechów nieustraszonych, co tlą się w dali i czują, czują, czują.

Rozumienie Serca Przykładem.

Różnych stanów rozkosze płyną i światło barwnych gwiazd – oczy – znów – zwężone. W wężowym pomruku tego, co w ciszy gryzie własnej jaźni drogi i rozrzuca wstęgi siebie.

KSIĘŻYC UBYWA

Po czasie ekspansji następuje czas milczenia, muszli spokoju, która utuli rozkołatane serca. Gdy dawanie siebie i bycie w świecie przychodzi z łatwością, wydaje się, że mogłoby tak wiecznie – sunąć w przestrzeniach międzyludzkich bez uszczerbku na własnej Jaźni, a zarazem z wędrówkami w jej głąb.

Czy jestem? To pytanie zastąpić: Jak jestem… człowiekiem?

I w tym człowieczeństwie się nie zatapiam, choć smakuje je wszystkimi zmysłami, i w tym człowieczeństwie nie ginę, choć tego cechy bywają silne okrutnie, a umysł wciąż do samogwałtów doprowadza. W tym człowieczeństwie, w spirali myślenia i zapętlaniu, z którego prostotą można się wyrwać, wrócić paradoksalnie do życia. Przed Zen – w czasie Zen – po Zen… wszystko jest takie samo, chociaż…

Takie samo człowieczeństwo tylko umysł bardziej prężny, już zna nicokręgów obłudę, patrzy, oddycham jego wyobrażeniami i na spółę – chociaż jak jedność (przeciwieństw) wchodzimy w nową jakość. Wciąż w tej glebie, w prostej grządce piachu, ale pod nią, nad nią – światów prężnych rozwój; żyją w oddechu. Bo dlaczego nie? Wybrać swój sposób, i jego się trzymać. Swojego człowieczeństwa w biegu przeciwieństw i umysłu zapętleń. Chcieć więcej – oddechów – nie trzeba. Już są. I sen gładzi mą Przyszłość.

NAUKI

I Myśli trzymać w ryzach skoncentrowanej na jedności bytu świadomości

II Miłość prostą jest pokorą wobec bytu (który jest, jaki jest. Trwa i my w nim Snem, Życiem, Poezją)

III Mutacje efektem uzdrawiania, oczyszczania

IV Nawet gdy za dużo dywagacji to JA je kreuje i to JA jestem ich ekspansją, ale też jestem ofiarą własnej ekspansji, zanikam w Bycie, by być jego smakiem i go smakować

V Jestem Ekspansją Trwania

VI Bytowi chodzi o Byt (a myślom o tworzenie)

VII Nie bać się Czuć i przepływom kreacji pozwalać się urzeczywistniać

VIII Każde przejście poza myśli jest transformujące

IX DOCENIAĆ-KOCHAĆ-BYĆ

Zwrócona ku sobie – nie siebie oglądam, a jednak współtworzę te myśli. I słyszeć przemiany w świergotaniu przestrzeni też zdołam.

Nie ja, a jednak ktoś jest i inni, co widzą wiadome.

Z jednością na różne sposoby się zmagam, której ogląd, poczucie dostałam. I teraz, kolejne machiny ruszyły

stabilizacji

Stabilność zawitała w czucie i myślenie. Trzymanie się światła, nie – bycie światłem. Otoczona nie tyle energiami, co ludźmi i ich boskimi indywidualnościami, subteliami bycia na ziemi. I wszystkie kroki wskazywane, jakby przez intuicję, dopełniają się świadomą uwagą. Te lekcje były już mi dane i prosiłam wręcz z pokorą, by wolniej, niegwałtownie budziło się Czucie. Moc i światło. I wtem – powoli i z wglądami w świadomość, uczyłam się Nowego Świata. I tak, czuję się w nim jak w domu. Tu, na Ziemi. Kochane ciepło tego podwórka i Gwiezdny Duchowy Ogródek. Jak pięknie tu być i tworzyć. W Piórze mój Głos, a on z dali wybrzmiewał aż wrósł w Ciało i z nim rozwija się w świeże struktury. Tak tak tak.

Mój rozwój Ducha ściśle związany jest z wymierającą sztuką pisania, poetycką, a jednak nie ( w chmurach, a na ziemi…). Kochane me dłonie i dłonie ludzkości – sięgają po światła przedwiecznej radości. Czyści jesteśmy, dziękuję.

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij