
Powiew nowego czynu jak ziarnko, jak…
źdźbło na rosie.
O jednej podziemnej podróży
Martyna Borowska, powieść 2018-2019,
ODCINEK 15
Jaskinie // Woda \\
Przez jaskinie często przepływają rzeki, źródła krystalicznie czystej wody. Czasem groty są nią wypełnione. Taka woda tętni pierwotną energią, elektryzuje i odurza swą gęstością. Prądy o barwach fioletu i turkusu unoszą się na falach i pod nimi. Wchodzą w skały, rysując na nich historie o dźwiękach przedwiecznych.
Prądy te przeszyły Asję. Weszły w nią poprzez opuszki palców dotykających ścian jaskini. I choć ominęła podziemne jeziorko, strumyk wciąż grzechotał u jej stóp, a woda pluskała we wnętrzu kobiety.
Śpiew początkowo był przytłumiony, lecz tak naprawdę to poszczególne słowa dudniły, ryjąc jakby kolejne tunele w wilgotnej ziemi.
Stalagnaty wyglądały niczym olbrzymie nogi, a nawet wibrowały fioletowo-turkusowymi prądami w rytm śpiewnego głosu.
Asja była we wnętrzu.
Owo wnętrze pachniało nutami kwiatów i deszczu, zaklętych we wspólnym tańcu na zawsze. Czy coś mogło się przez nie przedrzeć? W tym środku nasyconym życiodajnymi płynami?
Asja dostrzegła światło, albo to tęsknota za słońcem wyzwoliła tę wizję. Jednak z każdym krokiem płonące przejście było bliżej i kolejny tunel otworzył się przed kobietą.
Za ścianą ognia, przy małym ognisku, siedziała stara kobieta i grała na długim flecie.
Co tworzyło się za jej plecami? To był bezkresny ogród pełen figlarnych zwierząt i setek odmian paproci. Już gdzieś Asja to widziała, tę baśniowość niezmierzoną, ale tym razem…
Powietrze omiotło twarz Asji, zastygłej w bezruchu z oszołomienia.
Kątem oka wypatrywała roślin i znajdywała w głowie nazwy wywąchanych kwiatów. Ale w sercu coś się zmieniło.
Ziemia stała się centrum wszechświata, wielością rzeczywistości malowanych dźwiękiem i oddechem.
Ziemia stała się swym początkiem i końcem.
Asja czuła gładką strukturę drewna pod palcami.
Małe dziurki zatrzymywały dopływ powietrza. I puszczały go
I tylko od niej zależało
czy…
jak…

Dodaj komentarz